Kompetencje rodzicielskie w sądzie dlaczego „dobry rodzic” przegrywa w opinii OZSS

Błędy rodziców w sądzie nie mają zwykle źródła w złej woli i w większości spraw wynikają z nieznajomości reguł oceny. Rodzic zaczyna postępowanie z przekonaniem, że jego zaangażowanie i codzienna obecność przy dziecku będą dla wszystkich oczywiste. Do tego dochodzi założenie, że wystarczy powiedzieć prawdę, opisać swoją sytuację i oprzeć się na poczuciu sprawiedliwości.

Postępowanie działa inaczej i to rozminięcie kosztuje rodziców całe miesiące pracy włożonej w niewłaściwe argumenty. Ocena opiera się na tym, co widoczne w dowodach oraz w sposobie funkcjonowania stron w toku sprawy. Deklaracje oraz poczucie bycia dobrym rodzicem pozostają poza tą oceną, dopóki nie znajdą potwierdzenia w konkretnych zachowaniach.

Opiszę pięć powtarzających się sposobów działania, które osłabiają pozycję rodzica, oraz to, jak wygląda każdy z nich od strony osoby czytającej akta. Pełne omówienie samych kryteriów oceny znajduje się w tekście kompetencje rodzicielskie w sądzie.

Nazywam się Magdalena Bajsarowicz. Jestem prawnikiem i psychologiem sądowym. Od 15 lat pomagam przejść przez trudne rozstania, gdy po drugiej stronie jest osoba manipulująca z zaburzeniem osobowości narcystycznym lub borderline. Buduję strategie, żeby chronić siebie i dzieci. Opiniuję na zlecenie sądu jako psycholog. Jestem wykładowcą, prowadziłam wykłady dla sędziów, prokuratorów i kuratorów z zakresu psychologii sądowej.

Łączę analizę akt sprawy, znajomość sposobu działania przemocy psychicznej i doświadczenie w pracy z opiniami OZSS, aby pomóc rodzicom przejść przez ten proces świadomie, merytorycznie i z realnym wpływem na wynik sprawy.

Błąd pierwszy: emocje w miejscu odpowiedzi na zadane pytanie

Rodzic opierający wypowiedź na emocjach wraca wielokrotnie do poczucia krzywdy, podnosi głos i koncentruje się na tym, co było niesprawiedliwe. Emocje same w sobie nie podlegają kwestionowaniu i postępowanie nie wymaga od strony obojętności wobec własnej sprawy. Problem powstaje wtedy, gdy zajmują one miejsce odpowiedzi na pytanie, które zostało zadane.

Na rozprawie może zostać zadane pytanie, ile razy w ostatnim półroczu dziecko było u lekarza i kto je zawoził, a odpowiedź zaczyna się od opisu zachowania drugiej strony sprzed trzech lat. Pytanie pozostaje wtedy bez odpowiedzi, protokół zawiera dygresję, a kolejne pytanie trafia do drugiego rodzica, który podaje trzy daty i nazwisko lekarza.

W ocenie kompetencji takie funkcjonowanie może zostać opisane jako trudność w oddzieleniu własnych przeżyć od bieżącej sytuacji dziecka. Rodzic opuszcza salę w przekonaniu, że przedstawił swoje racje, a z rozprawy zostaje informacja, że na pytanie o dziecko nie potrafił odpowiedzieć.

Błąd drugi: proporcja, w której dziecko znika za drugim rodzicem

Koncentracja na drugim rodzicu jest w sprawach rodzinnych zjawiskiem powszechnym i zwykle ma realne podstawy w tym, co się wydarzyło. Opisy zaniedbań oraz trudnych zachowań drugiej strony mogą być w pełni prawdziwe, a mimo to działają przeciwko osobie, która je składa.

Powód daje się sprawdzić w pięć minut na podstawie własnego pisma procesowego. Wystarczy policzyć akapity w ostatnim złożonym dokumencie: ile z nich opisuje dziecko, a ile drugiego rodzica. Stosunek dwudziestu do trzech na korzyść opisu drugiej strony pokazuje czytającemu, gdzie skupia się uwaga autora, niezależnie od tego, jak prawdziwa jest każda z tych dwudziestu historii.

Ta sama zasada obowiązuje w wypowiedzi ustnej i działa tam jeszcze wyraźniej. Rodzic pytany o adaptację dziecka w nowej szkole odpowiada opisem tego, jak druga strona wybrała tę szkołę bez uzgodnienia. Przekazuje wtedy informację o konflikcie, a pytanie o dziecko zostaje bez odpowiedzi. Odpowiedzią na to samo pytanie może być zdanie o tym, że dziecko zaprzyjaźniło się z dwiema osobami i przestało płakać przed wyjściem z domu.

Błąd trzeci: deklaracja, której przeczą własne dokumenty

Niespójność między deklaracją a dokumentami pojawia się w wielu sprawach rodzinnych i nie wymaga niczyjego wysiłku, żeby wyjść na jaw. Zestawienie następuje samo z siebie, ponieważ oba materiały znajdują się w tych samych aktach.

W konkretnej sprawie rodzic deklaruje gotowość do współpracy, a wśród załączników drugiej strony znajduje się korespondencja z ostatnich miesięcy, w której odmawia przesunięcia terminu o dwie godziny. Deklaruje zaangażowanie w życie dziecka, a zapytany o wychowawcę oraz o bieżące oceny nie potrafi ich podać. Powołuje się na stabilność warunków przy trzech zmianach adresu w ciągu dwóch lat, które wynikają z dokumentów.

Niespójność nie jest przy tym równoznaczna z kłamstwem i tak też powinna zostać opisana w opinii. Rodzic zwykle wierzy w to, co mówi o swojej opiece nad dzieckiem. Różnica dotyczy tego, jak swoją sytuację widzi on sam, a jak wygląda ona z dokumentów. Skutek jest jednak ten sam: wszystkie pozostałe jego twierdzenia zaczynają wymagać potwierdzenia.

Błąd czwarty: angażowanie dziecka, którego rodzic nie rozpoznaje

Angażowanie dziecka w konflikt przybiera formy, których rodzice zwykle nie rozpoznają jako angażowania. Należą do nich pokazanie dziecku pisma procesowego, żeby zobaczyło, co pisze o nim druga strona, oraz prośba o przekazanie wiadomości o zmianie terminu kontaktów. Należy do nich także wypytywanie po powrocie od drugiego rodzica o to, co robili i kto jeszcze tam był, a także komentowanie drugiej strony przy dziecku w przekonaniu, że i tak nie słucha.

Każde z tych zachowań może ujawnić się w rozmowie dziecka z psychologiem nawet bez pytania wprost. Dziecko może używać słów, których nie zna z własnego doświadczenia, znać daty rozpraw oraz wiedzieć, o co toczy się spór. U części dzieci pojawia się też pilnowanie się, żeby nie powiedzieć czegoś, co zaszkodzi jednej ze stron. Rozpoznanie tego nie wymaga specjalnych metod, ponieważ słownictwo dorosłych odbiega od tego, którym posługują się dzieci w danym wieku.

Znaczenie ma przy tym powtarzalność zachowań, ponieważ pojedyncza sytuacja z gorszego dnia niczego jeszcze nie przesądza. Jednorazowe zdanie, którego rodzic potem żałuje, znaczy co innego niż sytuacja, w której dziecko od miesięcy pełni rolę pośrednika. Sposób opisywania tego obszaru w opinii omawiam w tekście badanie psychologiczno-sądowe kompetencji rodzicielskich.

Błąd piąty: historia opieki jako jedyny argument

Przekonanie, że dotychczasowa opieka nad dzieckiem sama w sobie przesądza o ocenie, powtarza się w sprawach częściej niż pozostałe cztery. Rodzic odwołuje się do historii: kto wstawał w nocy, kto chodził na zebrania, kto brał wolne przy chorobie dziecka. Wszystko to może być prawdą i zostaje włączone do akt jako materiał o realnej wadze dowodowej.

Ograniczenie tego argumentu polega na tym, że opisuje on przeszłość, a rozstrzygnięcie dotyczy kolejnych lat życia dziecka. Sytuacja po rozstaniu wygląda inaczej niż przed nim: zmienia się adres, godziny pracy, dostępność w tygodniu oraz to, kto odbiera dziecko ze szkoły. Rodzic, który przez osiem lat prowadził cały dom, po wyprowadzce widuje dziecko w co drugi weekend i o ten właśnie okres pyta postanowienie.

Sam argument z historii opieki działa zatem wtedy, gdy towarzyszy mu opis obecnego funkcjonowania rodzica. Zdanie o tym, kto od urodzenia zajmował się dzieckiem, nabiera siły dopiero obok informacji o tym, jak wygląda organizacja jego dnia teraz oraz jak ma wyglądać po wydaniu orzeczenia.

Co łączy te pięć sposobów działania

Pięć opisanych sposobów działania ma jeden wspólny punkt wyjścia po stronie rodzica. Rodzic ocenia siebie na podstawie tego, co robi w domu przez siedem dni w tygodniu, a postępowanie ocenia go na podstawie kilku godzin spędzonych na rozprawie, podczas badania i wywiadu kuratora oraz treści złożonych dokumentów.

Obie oceny mogą dotyczyć tej samej osoby i wypaść przy tym zupełnie inaczej. Rodzic funkcjonujący na co dzień poprawnie potrafi w tych kilku godzinach pokazać wyłącznie zmęczenie, gniew oraz koncentrację na drugiej stronie. Powstaje wtedy obraz, którego on sam nie rozpoznaje jako własnego, choć został zbudowany z jego wypowiedzi.

Naprawa polega na przygotowaniu tych kilku godzin równie starannie jak codziennej opieki, ponieważ to one trafiają do sprawy. Wymaga to znajomości pytań, które zostaną zadane, oraz materiału, którym da się na nie odpowiedzieć. Skutki tego rozminięcia dla treści orzeczenia opisuję w tekście kompetencje rodzicielskie a wyrok sądu.

FAQ – błędy rodziców w sądzie

Czy mogę naprawić błędy popełnione wcześniej w toku sprawy?

Późniejsze zachowania również podlegają ocenie, więc korekta w toku sprawy ma sens i może zostać zauważona. Zmiana widoczna przez kolejne miesiące, na przykład terminowe odpowiedzi na wiadomości oraz rzeczowe pisma bez ocen drugiej strony, może zostać odnotowana obok wcześniejszych zdarzeń.

Czy szczerość na rozprawie może działać na niekorzyść rodzica?

Szczerość sama w sobie nie działa przeciwko rodzicowi i postępowanie nie wymaga od stron przemilczeń. Znaczenie ma to, na co zostaje skierowana: szczera odpowiedź na pytanie o dziecko wnosi do sprawy co innego niż szczery opis pretensji do drugiej strony.

Czy pisma procesowe wpływają na ocenę kompetencji rodzicielskich?

Pisma procesowe stanowią część dowodów i podlegają ocenie na równi z pozostałymi dokumentami. Liczy się ich treść oraz proporcja: ile miejsca zajmuje w nich opis sytuacji dziecka wobec opisu zachowania drugiej strony.

Czy można wykazać, że drugi rodzic angażuje dziecko w konflikt?

Takie sytuacje mogą zostać wykazane przez wypowiedzi dziecka podczas badania, treść korespondencji między rodzicami oraz informacje z placówek. Większą wagę mają przy tym zdarzenia powtarzalne i możliwe do umiejscowienia w czasie od pojedynczych zarzutów postawionych ogólnie.

Czy emocje mogą wpłynąć na ocenę rodzica?

Emocje wpływają na ocenę, ponieważ ujawniają się w sposobie reagowania oraz w kierunku uwagi rodzica. Liczy się to, czy pozwalają odpowiedzieć na zadane pytanie o dziecko, ponieważ sama ich obecność niczego w ocenie nie przesądza.

Przygotowanie do oceny kompetencji rodzicielskich

Kompetencje rodzicielskie nie są oceniane na wyczucie i podlegają analizie według określonych obszarów funkcjonowania. Znajomość tych obszarów decyduje o tym, czy rodzic odpowiada na pytania, które zostaną mu zadane. Bez niej odpowiada na te, które sam uważa za istotne dla sprawy.

Kurs podniesienia kompetencji rodzicielskich powstał po to, żeby wskazać, co konkretnie podlega ocenie w sprawie o dziecko oraz podczas badania OZSS. Program obejmuje te same obszary, wraz z ćwiczeniami i certyfikatem możliwym do złożenia do akt sprawy.

Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena Bajsarowicz
Prawnik & Psycholog sądowy